- Kategorie:
- Alpy.26
- Alpy austriackie 2023.9
- Alpy włoskie 2021.8
- Alzacja i dolina Renu 2019.10
- Austria.25
- Bawaria.2
- Berlin.2
- Berliner Mauerweg 2018.2
- Brandenburgia.24
- Czechy.7
- do pracy / z pracy.74
- Doliną Bobru.2
- Dolnośląskie.3
- Donauradweg i okolice 2018.7
- Dookoła Tatr 2022.4
- Dookoła Zalewu Szczecińskiego.9
- Ennsradweg.4
- fitness.117
- Francja.10
- Hesja.4
- Holandia i Belgia 2023.3
- Karyntia.7
- koło Dominikowa.46
- koło domu.457
- Łaba 2022.12
- Mainz i dolina Renu 2023.5
- Małopolska.6
- Meklemburgia-Pomorze.84
- Nad Bałtyk 2020.4
- nad morzem.13
- Nadrenia-Palatynat.4
- Niemcy.86
- Odra-Nysa.12
- Osttirol i Karyntia rowerem 2020.9
- Rugia 2017.3
- Saksonia.5
- Saksonia-Anhalt.2
- Słowacja.4
- Spreewald Gurkenradweg 2021.3
- Szkocja.1
- Szwajcaria.2
- trekking.264
- Tyrol Wschodni.4
- Wędrówki piesze.2
- Włochy.9
- Wzdłuż Drawy.4
- Zachodniopomorskie.384
Wpisy archiwalne w kategorii
Zachodniopomorskie
Dystans całkowity: | 16259.18 km (w terenie 1696.20 km; 10.43%) |
Czas w ruchu: | 975:18 |
Średnia prędkość: | 16.06 km/h |
Liczba aktywności: | 384 |
Średnio na aktywność: | 42.34 km i 2h 39m |
Więcej statystyk |
I znów do Jasienicy
Środa, 5 grudnia 2018 | dodano: 05.12.2018Kategoria koło domu, Zachodniopomorskie
Ładna pogoda, choć niezbyt ciepło, więc poczekałam do wczesnego popołudnia z wyjazdem, a mimo to na asfalcie w zacienionych miejscach utrzymał się szron i gdzieniegdzie również lód. Ślisko. Korzystając z tego, że dziś pracowałam w domu i nie miałam spraw do załatwienia w Szczecinie, wyrwałam się na półtorej godzinki na rundkę do Jasienicy. Mapka wycieczki.
Standardowo szutrówką przez las do leśniczówki Turznica:
W Jasienicy nad Gunicą:
W drodze powrotnej żałowałam, że nie miałam ze sobą okularów słonecznych, bo słonko świeciło centralnie na wprost i nisko - musiał wystarczyć daszek od kasku.
Łąki nad Gunicą pod Tanowem:
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Standardowo szutrówką przez las do leśniczówki Turznica:
W Jasienicy nad Gunicą:
W drodze powrotnej żałowałam, że nie miałam ze sobą okularów słonecznych, bo słonko świeciło centralnie na wprost i nisko - musiał wystarczyć daszek od kasku.
Łąki nad Gunicą pod Tanowem:
Rower:Giant Expression
Dane wycieczki:
24.80 km (0.00 km teren), czas: 01:35 h, avg:15.66 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Dokręcić do 3.000 km w listopadzie
Wtorek, 27 listopada 2018 | dodano: 27.11.2018Kategoria koło domu, Zachodniopomorskie
Pogoda względna - jak na koniec listopada, choć w prognozie zapowiadali +5 i przejaśnienia, a było chyba +2 (jak dla mnie na granicy komfortu termicznego) i raczej pochmurno, tylko gdzieś na horyzoncie delikatne prześwity. W lesie na drodze miejscami jeszcze przyprószone szronem. Pojechałam solo na rundkę przez Bartoszewo, Sławoszewo, Grzepnicę, Węgornik i Świdwie. Trzy tysiące km to właściwie był mój cel roczny, ale udało się miesiąc wcześniej. Mapka
Łąki za Grzepnicą:
Drób z Węgornika
Późna jesień nad Świdwiem - na Gunicy i na jeziorze lekka warstewka lodu.
Temperatura:2.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Łąki za Grzepnicą:
Drób z Węgornika
Późna jesień nad Świdwiem - na Gunicy i na jeziorze lekka warstewka lodu.
Rower:Giant Expression
Dane wycieczki:
25.20 km (0.00 km teren), czas: 01:44 h, avg:14.54 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura:2.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Rozruch po kontuzji
Niedziela, 25 listopada 2018 | dodano: 25.11.2018Kategoria Zachodniopomorskie, koło domu
Po przymusowej przerwie w rowerku - okazało się, że dwa tygodnie temu lekko skręciłam prawe kolano, a lewe nadwyrężyłam - dzisiaj odważyłam się na pierwszą rundkę po okolicy. Profilaktycznie z opaskami elastycznymi na obydwa kolana i na niższej kadencji, niż jeżdżę zazwyczaj. Ale już nie mogłam wysiedzieć w domu. Mapka wycieczki.
Darek trochę marudził na pogodę, więc stwierdziłam, że jak ma zrzędzić, to niech zostanie w domu, ale jednak pojechał ze mną i chyba nawet był zadowolony, bo po trzynastej zaczęło się rozpogadzać i zrobiło się całkiem miłe popołudnie.
Wybraliśmy się do Jasienicy - standardową trasą, to znaczy DW 115 i szutrówką do leśniczówki Turznica:
W Jasienicy tradycyjnie ul. Wodną wzdłuż Gunicy w stronę Roztoki Odrzańskiej, ale nie dojechaliśmy tym razem na plażę, bo jednak nie zaryzykowałam dzisiaj jazdy terenowej.
Nad Gunicą w Jasienicy:
Klasztor augustianów, też w Jasienicy:
Postanowiliśmy wypróbować nową DDR-kę z Jasienicy do Polic przez ZCH Azoty, o której pisali już Janusz i Kuba. Bardzo trafiona inwestycja i na pewno ścieżka się tam przyda. Mieliśmy jednak wrażenie, że fragmenty z polbruku pod taśmociągami na terenie Zakładów ułożone są za luźno i kostki klekoczą nam pod kołami. Jak przyjdzie prawdziwa zima, to całą nawierzchnię trafi szlag.
Przez Police i Trzeszczyn wróciliśmy do domu. Nowy obelisk o dyskusyjnej urodzie, na wyjeździe z Polic.
Kolana dały radę, tylko na początku dwa razy coś stuknęło, a na ostatnich 5 km znów się zaczęły delikatnie odzywać. Mam więc nadzieję, że uda się jeszcze trochę pojeździć w tym roku.
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Darek trochę marudził na pogodę, więc stwierdziłam, że jak ma zrzędzić, to niech zostanie w domu, ale jednak pojechał ze mną i chyba nawet był zadowolony, bo po trzynastej zaczęło się rozpogadzać i zrobiło się całkiem miłe popołudnie.
Wybraliśmy się do Jasienicy - standardową trasą, to znaczy DW 115 i szutrówką do leśniczówki Turznica:
W Jasienicy tradycyjnie ul. Wodną wzdłuż Gunicy w stronę Roztoki Odrzańskiej, ale nie dojechaliśmy tym razem na plażę, bo jednak nie zaryzykowałam dzisiaj jazdy terenowej.
Nad Gunicą w Jasienicy:
Klasztor augustianów, też w Jasienicy:
Postanowiliśmy wypróbować nową DDR-kę z Jasienicy do Polic przez ZCH Azoty, o której pisali już Janusz i Kuba. Bardzo trafiona inwestycja i na pewno ścieżka się tam przyda. Mieliśmy jednak wrażenie, że fragmenty z polbruku pod taśmociągami na terenie Zakładów ułożone są za luźno i kostki klekoczą nam pod kołami. Jak przyjdzie prawdziwa zima, to całą nawierzchnię trafi szlag.
Przez Police i Trzeszczyn wróciliśmy do domu. Nowy obelisk o dyskusyjnej urodzie, na wyjeździe z Polic.
Kolana dały radę, tylko na początku dwa razy coś stuknęło, a na ostatnich 5 km znów się zaczęły delikatnie odzywać. Mam więc nadzieję, że uda się jeszcze trochę pojeździć w tym roku.
Rower:Giant Expression
Dane wycieczki:
30.90 km (0.00 km teren), czas: 01:59 h, avg:15.58 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
100 km na 100-lecie odzyskania niepodległości
Niedziela, 11 listopada 2018 | dodano: 11.11.2018Kategoria koło domu, Zachodniopomorskie
Darek rzucił hasło, a ja dałam się podpuścić i wymyśliłam trasę na dziś. Uczciliśmy stulecie wolności Polski setką na rowerze - wzdłuż zachodniej granicy Polski, wzdłuż Odry, a także po miejscach patriotycznych w Szczecinie i okolicach. Pogoda niestety nie rozpieszczała - zimno, ponuro, wietrznie, momentami słonecznie, ale czasem i deszczowo. Mapka wycieczki
Wczesna pobudka i wyjechaliśmy też rano, bo jeszcze przed 8.00, żeby mieć dość czasu w zapasie. Najpierw zameldowaliśmy się na granicy w Dobieszczynie:
Potem przez Stolec i Dobrą Szczecińską, Dołuje, Stobno, Bobolin, Warnik i Karwowo pojechaliśmy na południe - aż do Kołbaskowa.
Brama do pałacu w Stolcu wciąż w remoncie:
Krzywy las przy ścieżce rowerowej z Dobrej Szczecińskiej do Lubieszyna:
Złote łąki pod Stobnem - strasznie wiało. brr! Jakby zaraz miało sypnąć śniegiem.
Średniowieczny kościółek w Bobolinie:
Po terenach gminy Kołbaskowo często jeżdżą Janusz i Kuba. Odkryli też nową ścieżkę rowerową z Warnika do Karwowa, którą i my postanowiliśmy wypróbować. Mam trochę mieszane uczucia, czy taka inwestycja jest akurat tam - w szczerym polu - potrzebna. W każdym razie - asfalt równiutki, ścieżka widokowa, ale byliśmy jedynymi rowerzystami na niej. Na początku tablica informacyjna z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości. Pozostałe trzy można znaleźć w Nowym Warpnie, Policach i Dobrej Szczecińskiej:
W Karwowie również sfotografowaliśmy ciekawe ruiny kościoła:
W Kołbaskowie dłuższy postój - na obiadek, a potem jeszcze przeczekiwaliśmy deszcz. Autostrada w wielki świat:
Skoro miało być patriotycznie, to nie mogło zabraknąć Szlaku Orła Bielika. Pogoda zaczęła się jednak bardzo psuć i choć początkowo mieliśmy w planach przejazd do Pargowa i zrobienie całych 11 km szlaku, to jednak stwierdziliśmy, że skrócimy nieco trasę, żeby szybciej dojechać w pobliże domu. Tak więc szlak Bielika przejechaliśmy tylko na odcinku Moczyły-Siadło Dolne.
Tablica informacyjna szlaku na cmentarzu w Moczyłach:
Na szlaku - zielono od rzepaku, czy przetrwa zimę?
W Siadle Dolnym:
Przez Kurów, Ustowo i Tamę Pomorzańską dojechaliśmy do Szczecina. Deszczowe obrazki z Dnia Niepodległości:
Potem było trochę lepiej - na zachodzie niebo zaczęło się przejaśniać, choć długo padał deszcz, nawet gdy już nad horyzontem świeciło słońce. Postanowiliśmy dokręcić brakujące kilka kilometrów robiąc pętlę wokół jeziora Głębokiego, które wynagrodziło nas pięknymi widokami i kolorową tęczą:
Do domu wróciliśmy jeszcze po widoku. Mimo, że pogoda okazała się zdecydowanie gorsza niż prognozy, to wycieczka jednak udana i sympatyczna. Chyba jednak ostatnia taka długa w tym roku, bo dzień coraz krótszy i jednak coraz zimniej.
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Wczesna pobudka i wyjechaliśmy też rano, bo jeszcze przed 8.00, żeby mieć dość czasu w zapasie. Najpierw zameldowaliśmy się na granicy w Dobieszczynie:
Potem przez Stolec i Dobrą Szczecińską, Dołuje, Stobno, Bobolin, Warnik i Karwowo pojechaliśmy na południe - aż do Kołbaskowa.
Brama do pałacu w Stolcu wciąż w remoncie:
Krzywy las przy ścieżce rowerowej z Dobrej Szczecińskiej do Lubieszyna:
Złote łąki pod Stobnem - strasznie wiało. brr! Jakby zaraz miało sypnąć śniegiem.
Średniowieczny kościółek w Bobolinie:
Po terenach gminy Kołbaskowo często jeżdżą Janusz i Kuba. Odkryli też nową ścieżkę rowerową z Warnika do Karwowa, którą i my postanowiliśmy wypróbować. Mam trochę mieszane uczucia, czy taka inwestycja jest akurat tam - w szczerym polu - potrzebna. W każdym razie - asfalt równiutki, ścieżka widokowa, ale byliśmy jedynymi rowerzystami na niej. Na początku tablica informacyjna z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości. Pozostałe trzy można znaleźć w Nowym Warpnie, Policach i Dobrej Szczecińskiej:
W Karwowie również sfotografowaliśmy ciekawe ruiny kościoła:
W Kołbaskowie dłuższy postój - na obiadek, a potem jeszcze przeczekiwaliśmy deszcz. Autostrada w wielki świat:
Skoro miało być patriotycznie, to nie mogło zabraknąć Szlaku Orła Bielika. Pogoda zaczęła się jednak bardzo psuć i choć początkowo mieliśmy w planach przejazd do Pargowa i zrobienie całych 11 km szlaku, to jednak stwierdziliśmy, że skrócimy nieco trasę, żeby szybciej dojechać w pobliże domu. Tak więc szlak Bielika przejechaliśmy tylko na odcinku Moczyły-Siadło Dolne.
Tablica informacyjna szlaku na cmentarzu w Moczyłach:
Na szlaku - zielono od rzepaku, czy przetrwa zimę?
W Siadle Dolnym:
Przez Kurów, Ustowo i Tamę Pomorzańską dojechaliśmy do Szczecina. Deszczowe obrazki z Dnia Niepodległości:
Potem było trochę lepiej - na zachodzie niebo zaczęło się przejaśniać, choć długo padał deszcz, nawet gdy już nad horyzontem świeciło słońce. Postanowiliśmy dokręcić brakujące kilka kilometrów robiąc pętlę wokół jeziora Głębokiego, które wynagrodziło nas pięknymi widokami i kolorową tęczą:
Do domu wróciliśmy jeszcze po widoku. Mimo, że pogoda okazała się zdecydowanie gorsza niż prognozy, to wycieczka jednak udana i sympatyczna. Chyba jednak ostatnia taka długa w tym roku, bo dzień coraz krótszy i jednak coraz zimniej.
Rower:Giant Expression
Dane wycieczki:
100.99 km (0.00 km teren), czas: 08:26 h, avg:11.98 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Do Trzebieży przez Karpin
Sobota, 10 listopada 2018 | dodano: 10.11.2018Kategoria koło domu, Zachodniopomorskie
Dzisiaj wczesnym popołudniem zrobiliśmy z Darkiem jesienną rundkę po Puszczy Wkrzańskiej. Mapka wycieczki.
Na DW 115 bardzo duży ruch i mnóstwo grzybiarzy z wcale okazałymi zbiorami. Również przy drodze szutrowej do Leśniczówki Turznica kręciło się sporo osób z wiadrami. Zaskoczyło mnie natomiast, że przez ostatnie kilka dni większość drzew zrzuciła liście i zrobiło się zdecydowanie bardziej szaro.
Asfaltowa droga z Jasienicy do Nowej Jasienicy:
W Nowej Jasienicy zamierzaliśmy skręcić w asfaltówkę do Drogoradza, ale spontanicznie zmieniliśmy zdanie i postanowiliśmy pojechać drogą, która odchodziła bardziej w lewo - szeroka, dobrze utwardzona droga gruntowa, miejscami z asfaltem i "hopkami", ale bardzo dobrze przejezdna. Nigdy wcześniej tamtędy nie jechaliśmy, więc był element niespodzianki. Droga doprowadziła nas wprost do Karpina - akurat, o dziwo, nie śmierdziało padliną, widocznie zakłady Fonteva mają jakąś przerwę techniczną.
W Karpinie:
Z Karpina niedaleko już do Trzebieży. Na plaży i promenadzie - pustki. A w restauracji Nad Zalewem trwały przygotowania do imprezy na czyjeś 90-te urodziny. Posililiśmy się ciepłą zupą i trochę rozgrzaliśmy przed dalszą drogą.
Krótka sjesta na pomoście:
Z Trzebieży drogą przez tartak pojechaliśmy w stronę Drogoradza, ale minęliśmy go nieco bokiem i dalej asfaltówką popedałowaliśmy w kierunku na Karpin, a następnie przez tzw. Stare Bagna do skrzyżowania z czerwonym szlakiem. Po południu nawet nieśmiało próbowało wyjrzeć słońce, ale jakoś nie było zbyt skuteczne.
Powrót DW 115 i szutrówką do Gunic i przez Tanowo. Mało rowerzystów po drodze, właściwie to widzieliśmy tylko jedną męską parę, mimo całkiem przyzwoitej pogody i wolnego dnia.
Temperatura:10.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Na DW 115 bardzo duży ruch i mnóstwo grzybiarzy z wcale okazałymi zbiorami. Również przy drodze szutrowej do Leśniczówki Turznica kręciło się sporo osób z wiadrami. Zaskoczyło mnie natomiast, że przez ostatnie kilka dni większość drzew zrzuciła liście i zrobiło się zdecydowanie bardziej szaro.
Asfaltowa droga z Jasienicy do Nowej Jasienicy:
W Nowej Jasienicy zamierzaliśmy skręcić w asfaltówkę do Drogoradza, ale spontanicznie zmieniliśmy zdanie i postanowiliśmy pojechać drogą, która odchodziła bardziej w lewo - szeroka, dobrze utwardzona droga gruntowa, miejscami z asfaltem i "hopkami", ale bardzo dobrze przejezdna. Nigdy wcześniej tamtędy nie jechaliśmy, więc był element niespodzianki. Droga doprowadziła nas wprost do Karpina - akurat, o dziwo, nie śmierdziało padliną, widocznie zakłady Fonteva mają jakąś przerwę techniczną.
W Karpinie:
Z Karpina niedaleko już do Trzebieży. Na plaży i promenadzie - pustki. A w restauracji Nad Zalewem trwały przygotowania do imprezy na czyjeś 90-te urodziny. Posililiśmy się ciepłą zupą i trochę rozgrzaliśmy przed dalszą drogą.
Krótka sjesta na pomoście:
Z Trzebieży drogą przez tartak pojechaliśmy w stronę Drogoradza, ale minęliśmy go nieco bokiem i dalej asfaltówką popedałowaliśmy w kierunku na Karpin, a następnie przez tzw. Stare Bagna do skrzyżowania z czerwonym szlakiem. Po południu nawet nieśmiało próbowało wyjrzeć słońce, ale jakoś nie było zbyt skuteczne.
Powrót DW 115 i szutrówką do Gunic i przez Tanowo. Mało rowerzystów po drodze, właściwie to widzieliśmy tylko jedną męską parę, mimo całkiem przyzwoitej pogody i wolnego dnia.
Rower:Giant Expression
Dane wycieczki:
54.60 km (0.00 km teren), czas: 03:55 h, avg:13.94 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura:10.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Do Zalesia
Wtorek, 6 listopada 2018 | dodano: 06.11.2018Kategoria koło domu, Zachodniopomorskie
Szybka rundka solo, po południu, po bliskiej okolicy. Trochę terenu, trochę szutru i trochę asfaltu. Ciepło i słonecznie. Mapka
Droga i łąka koło Węgornika:
Pałac w Zalesiu od strony jeziora Świdwie:
W lesie:
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Droga i łąka koło Węgornika:
Pałac w Zalesiu od strony jeziora Świdwie:
W lesie:
Rower:Giant Expression
Dane wycieczki:
22.20 km (0.00 km teren), czas: 01:19 h, avg:16.86 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Nad Zalew - Brzózki, Nowe Warpno i Rieth
Niedziela, 4 listopada 2018 | dodano: 04.11.2018Kategoria koło domu, Meklemburgia-Pomorze, Niemcy, Zachodniopomorskie
Wyjazd na Wszystkich Świętych do rodziny spowodował, że znów kilka dni trzeba było obyć się bez roweru. Strrrasznie mi się chciało już jechać i przeciągnęłam dzisiaj Darka aż prawie do zmroku. Mapka.
Najpierw pojechaliśmy szosą DW 115 w stronę leśniczówki Zalesie i dalej nad Jezioro Piaski. W lesie dużo grzybiarzy, niektórzy nawet mieli coś w wiadrach, inni - pustawo. Szutrowa droga do Brzózek odchodzi w lewo od DW 114. W Brzózkach skręciliśmy vis a vis sklepu w drogę z płyt betonowych, która doprowadziła nas do wału przeciwpowodziowego nad Zalewem Szczecińskim. Trochę jechaliśmy koroną wału - ze względu na widoki, a w miejscach, gdzie jazda wałem była trudna, zjeżdżaliśmy na drogę z płyt, biegnącą poniżej.
Nad Zalewem, w pochmurny, listopadowy dzień:
Robota bobrów:
Jesienna ja:
Przez Miroszewo i gruntową drogę przez las dotarliśmy do Podgrodzia. Do południa nawet czasem próbowało trochę przebić się słońce, potem niebo zasnuło się na szaro, ale nie padało i specjalnie nie wiało, więc jechało się dość przyjemnie jak na listopad.
Zalew w Miroszewie:
W Podgrodziu:
Potem sobie pojechaliśmy do Nowego Warpna i co? I co? Bingo! Oczywiście! Darek znów złapał kapcia, więc przymusowy postój na wymianę. Ech ... Niedługo chyba taniej wyjdzie kupić nowy rower.
Ścieżka rowerowa do Nowego Warpna, czyli miejsce awarii:
W Nowym Warpnie:
Tak nam się dobrze jechało, że zamiast wrócić z Nowego Warpna szosą do Tanowa, postanowiliśmy pojechać przez Rieth i Hintersee. W lesie pięknie, PRZEPIĘKNIE! Nie mogę się napatrzeć na te kolory jesieni:
Po takim dystansie wreszcie czuję, że żyję.
Temperatura:10.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Najpierw pojechaliśmy szosą DW 115 w stronę leśniczówki Zalesie i dalej nad Jezioro Piaski. W lesie dużo grzybiarzy, niektórzy nawet mieli coś w wiadrach, inni - pustawo. Szutrowa droga do Brzózek odchodzi w lewo od DW 114. W Brzózkach skręciliśmy vis a vis sklepu w drogę z płyt betonowych, która doprowadziła nas do wału przeciwpowodziowego nad Zalewem Szczecińskim. Trochę jechaliśmy koroną wału - ze względu na widoki, a w miejscach, gdzie jazda wałem była trudna, zjeżdżaliśmy na drogę z płyt, biegnącą poniżej.
Nad Zalewem, w pochmurny, listopadowy dzień:
Robota bobrów:
Jesienna ja:
Przez Miroszewo i gruntową drogę przez las dotarliśmy do Podgrodzia. Do południa nawet czasem próbowało trochę przebić się słońce, potem niebo zasnuło się na szaro, ale nie padało i specjalnie nie wiało, więc jechało się dość przyjemnie jak na listopad.
Zalew w Miroszewie:
W Podgrodziu:
Potem sobie pojechaliśmy do Nowego Warpna i co? I co? Bingo! Oczywiście! Darek znów złapał kapcia, więc przymusowy postój na wymianę. Ech ... Niedługo chyba taniej wyjdzie kupić nowy rower.
Ścieżka rowerowa do Nowego Warpna, czyli miejsce awarii:
W Nowym Warpnie:
Tak nam się dobrze jechało, że zamiast wrócić z Nowego Warpna szosą do Tanowa, postanowiliśmy pojechać przez Rieth i Hintersee. W lesie pięknie, PRZEPIĘKNIE! Nie mogę się napatrzeć na te kolory jesieni:
Po takim dystansie wreszcie czuję, że żyję.
Rower:Giant Expression
Dane wycieczki:
76.00 km (15.00 km teren), czas: 05:43 h, avg:13.29 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura:10.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Nad Thursee - złota jesień trwa
Niedziela, 28 października 2018 | dodano: 28.10.2018Kategoria koło domu, Meklemburgia-Pomorze, Niemcy, Zachodniopomorskie
Miałam tydzień przerwy od roweru przez chorobę, a i pogoda raczej nas nie rozpieszczała. Dzisiaj w zasadzie miałam w planach obejrzeć transmisję z Alpejskiego Pucharu Świata w Sölden i dopiero potem wyskoczyć gdzieś na krótką przejażdżkę. Zawody jednak odwołano, więc w sumie mieliśmy z Darkiem więcej czasu i wyszła nam całkiem przyjemna wycieczka na średnim dystansie. Mapka.
Pogoda niezła, choć chłodno i nieco wietrznie. Ale miejscami nawet mieliśmy trochę słońca po drodze.
Po deszczach gruntowe drogi wreszcie się trochę utwardziły, dlatego też postanowiliśmy pojechać przez Świdwie, a potem drogą przez łąki do Łęgów:
Ciekawskie krowy z Łęgów:
Z Łęgów skierowaliśmy się na ścieżkę rowerową w kierunku Blankensee, a następnie przez Pampow drogą nad Thursee:
Nad jeziorem o tej porze roku zastaliśmy tylko jednego wędkarza. Napiliśmy się gorącej herbaty z termosu i zjedliśmy zabrany prowiant, podziwiając widoki. Pewnie w sezonie sporo osób korzysta z pięknej, piaszczystej plaży:
Następnie leśną drogą pojechaliśmy w kierunku Glashütte. Darek znów złapał gumę - nie wiem już którą w tym sezonie :-(((. Na szczęście tym razem mieliśmy zapasową dętkę i narzędzia ze sobą. Kolejny raz dokładnie obejrzeliśmy koło i oponę - nic, najmniejszej przyczyny nie znaleźliśmy. Na polnej drodze za Thursee:
Lubimy ścieżkę rowerową od Glashütte do granicy - fajnie się wije obok szosy i jest przyjemnie urozmaicona, a dziś jeszcze wyjątkowo pięknie wyglądała w feerii jesiennych barw. Aż można dostać oczopląsu od tych żółci, rudości i zieleni:
Im później, tym bardziej zaczęło się chmurzyć i temperatura jeszcze spadła. Ale nie rozpadało się. W Dobieszczynie:
Na szosie 115 wciąż duży ruch samochodowy (grzybiarze), więc 2 km za leśniczówką Zalesie skręciliśmy w szutrówkę i spokojnie wróciliśmy do domu przez las.
Temperatura:6.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Pogoda niezła, choć chłodno i nieco wietrznie. Ale miejscami nawet mieliśmy trochę słońca po drodze.
Po deszczach gruntowe drogi wreszcie się trochę utwardziły, dlatego też postanowiliśmy pojechać przez Świdwie, a potem drogą przez łąki do Łęgów:
Ciekawskie krowy z Łęgów:
Z Łęgów skierowaliśmy się na ścieżkę rowerową w kierunku Blankensee, a następnie przez Pampow drogą nad Thursee:
Nad jeziorem o tej porze roku zastaliśmy tylko jednego wędkarza. Napiliśmy się gorącej herbaty z termosu i zjedliśmy zabrany prowiant, podziwiając widoki. Pewnie w sezonie sporo osób korzysta z pięknej, piaszczystej plaży:
Następnie leśną drogą pojechaliśmy w kierunku Glashütte. Darek znów złapał gumę - nie wiem już którą w tym sezonie :-(((. Na szczęście tym razem mieliśmy zapasową dętkę i narzędzia ze sobą. Kolejny raz dokładnie obejrzeliśmy koło i oponę - nic, najmniejszej przyczyny nie znaleźliśmy. Na polnej drodze za Thursee:
Lubimy ścieżkę rowerową od Glashütte do granicy - fajnie się wije obok szosy i jest przyjemnie urozmaicona, a dziś jeszcze wyjątkowo pięknie wyglądała w feerii jesiennych barw. Aż można dostać oczopląsu od tych żółci, rudości i zieleni:
Im później, tym bardziej zaczęło się chmurzyć i temperatura jeszcze spadła. Ale nie rozpadało się. W Dobieszczynie:
Na szosie 115 wciąż duży ruch samochodowy (grzybiarze), więc 2 km za leśniczówką Zalesie skręciliśmy w szutrówkę i spokojnie wróciliśmy do domu przez las.
Rower:Giant Expression
Dane wycieczki:
53.00 km (17.00 km teren), czas: 04:00 h, avg:13.25 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura:6.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Do pracy, z przelotnym deszczem
Sobota, 20 października 2018 | dodano: 20.10.2018Kategoria do pracy / z pracy, koło domu, Zachodniopomorskie
Rano miałam strasznego lenia - spojrzenie na termometr (+4 stopnie) i za okno (chmury) trochę zachwiało moim postanowieniem jazdy do pracy na rowerze. Koniec końców jednak pojechałam. Wiatr coraz chłodniejszy, a w drodze powrotnej dwa razy przekropił mnie lekki deszczyk. Czasem jednak wyjrzało zza chmur słońce i dodało trochę otuchy. Pomimo jesiennej aury sporo ludzi odpoczywa i spaceruje w Parku Kasprowicza i w Lasku Arkońskim. Mapka.
"Ogniste ptaki" Hasiora na tle jeziora Rusałka:
Nad jeziorem Goplana:
Temperatura:10.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
"Ogniste ptaki" Hasiora na tle jeziora Rusałka:
Nad jeziorem Goplana:
Rower:Giant Expression
Dane wycieczki:
33.40 km (0.00 km teren), czas: 02:15 h, avg:14.84 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura:10.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Do Szczecina - już chłodniej
Piątek, 19 października 2018 | dodano: 19.10.2018Kategoria Zachodniopomorskie, do pracy / z pracy
Mglisty poranek i ziąb nie zapowiadały całkiem ładnego dnia. Nawet się zastanawiałam, czy nie wziąć lekkiej puchówki, ale chyba bym się jednak ugotowała, bo potem wyszło słońce i temperatura zrobiła się w miarę przyjemna. Mapka .
Rano pojechałam na Osiedle Arkońskie, a potem do pracy przez Park Kasprowicza i Jasne Błonia.
Pomnik Czynu Polaków w jesiennym słońcu:
I platanowa aleja na Jasnych Błoniach:
Po południu na zakupy na Turzyn i nową DDR wzdłuż ul. 26-kwietnia w kierunku Krzekowa. Już jest oddana ta ścieżka dla rowerów w całości. Przyjemnie się jedzie, chociaż niezła góra jest do pokonania od strony miasta! Tak się jakoś zagrzebałam z zakupami w galerii handlowej, że ledwie zdążyłam wrócić po widoku do domu. O 18.00 już się niestety robi ciemno. Jutro znów do pracy, ale mam zamiar również wybrać się rowerkiem.
Drewniany kościółek na Krzekowie:
Temperatura:12.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Rano pojechałam na Osiedle Arkońskie, a potem do pracy przez Park Kasprowicza i Jasne Błonia.
Pomnik Czynu Polaków w jesiennym słońcu:
I platanowa aleja na Jasnych Błoniach:
Po południu na zakupy na Turzyn i nową DDR wzdłuż ul. 26-kwietnia w kierunku Krzekowa. Już jest oddana ta ścieżka dla rowerów w całości. Przyjemnie się jedzie, chociaż niezła góra jest do pokonania od strony miasta! Tak się jakoś zagrzebałam z zakupami w galerii handlowej, że ledwie zdążyłam wrócić po widoku do domu. O 18.00 już się niestety robi ciemno. Jutro znów do pracy, ale mam zamiar również wybrać się rowerkiem.
Drewniany kościółek na Krzekowie:
Rower:Giant Expression
Dane wycieczki:
36.50 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura:12.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)